Menu
Home » Wydarzenia

Podhalańska przygoda klas I

9 czerwca 2016 414 odsłon
Niedziela 22 maja – dzień długo wyczekiwany przez uczniów klasy 1b oraz 1c. Wtedy to rozpoczęła się nasza czterodniowa przygoda. Z samego rana zapakowaliśmy się do autokaru i ruszyliśmy w stronę Kościeliska niedaleko Zakopanego. Z początku słychać było marudzenia spowodowane tak wczesną porą jednak z czasem każdemu udzieliła się dobra atmosfera. Po około 3 godzinach jazdy dotarliśmy. Naszym oczom ukazał się pensjonat „U Słodyczków” – miejsce naszego zakwaterowania. Zaczęło się zwyczajnie: dobieranie w grupy, przydzielanie pokoi oraz rozpakowania bagaży. Nie odbyło się jednak bez małego zamieszania, ale dzięki szybkiej interwencji kierownika wycieczki Pana Dobosza, każdy znalazł miejsce dla siebie. Następnie chwila wolnego czasu, po czym wymarsz do Zakopanego. Ruszyliśmy z uśmiechami na ustach, zapatrzeni w piękno otaczających nas krajobrazów. W Zakopanem był czas na spacer po Krupówkach . Niektórzy wybrali się na szybkie zakupy. W końcu, gdy już wszyscy się zebraliśmy, ruszyliśmy w drogę powrotną. Wieczorem integrowaliśmy się przy grach oraz karaoke, aż do ciszy nocnej. Następnego dnia w jadalni, już od rana było słychać gwar rozmów. Kolejni zaspani uczniowie schodzili się na śniadanie, które było pyszne. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Kiedy wszyscy już zjedli, kadra przedstawiła nam plan dnia. Podzieliliśmy się na dwie grupy – jedna wybierała się w wysokie góry, natomiast druga miała za zadanie odnaleźć sześć miejsc w Zakopanem. „Górska ekipa” zebrała się i wyruszyła do Kużnic, gdzie mieliśmy się spotkać z przewodnikiem. Stamtąd ruszyliśmy prosto w stronę Hali Gąsienicowej, a konkretniej nad Czarny Staw Gąsienicowy. Pogoda była idealna, dzięki czemu mogliśmy podziwiać górskie widoki. W tym samym czasie kiedy my powoli pięliśmy się w górę, druga grupa pod nadzorem Pani Drewniak oraz Pani Żurowskiej, przemierzała Zakopanem w poszukiwaniu wyznaczonych miejsc. Odwiedzili skocznię, rynek, a nawet dworzec PKP, z którego znalezieniem mieli największy problem. Ostatnim celem była Gubałówka, przed którą wspólnie zrobili sobie zdjęcie. My w tym czasie dotarliśmy do schroniska Murowaniec . Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy prosto nad Czarny Staw. Pól godziny szybkiego marszu i naszym oczom ukazał się zapierający dech w piersiach widok. Malowniczy staw z na wpół zamarznięta taflą wody, otoczony górskimi szczytami. Wzdłuż brzegu można było zauważyć śnieg. Tutaj pole do miała Pani Juszczak – nasz główny fotograf. Natomiast Pan Koczwara oraz Pan Dobosz nadzorowali resztę grupy. Nawet nie zauważyliśmy kiedy minął czas wyznaczonej przerwy i musieliśmy się zbierać w drogę powrotną, która mimo pozorów nie była łatwa. Zmęczeni wcześniejszą wspinaczką i upałem, mozolnie schodziliśmy w dół. Po paru godzinach udało nam się dotrzeć do autokaru, a następnie do ośrodka. Po pysznej obiadokolacji, był czas na wspólne rozgrywki oraz lubianą przez wszystkich „,Mafię”. Mimo wszystko zmęczeni, szybko znaleźliśmy się w swoich pokojach. Trzeciego dnia odkryliśmy, że oprócz pięknej opalenizny mamy też poparzenia słoneczne. W związku z tym część osób pozostała z ośrodku, gdzie wraz z Panią Juszczak rysowali własne portrety. Pozostałe osoby pod komendą Pana Dobosza i Pana Koczwary, wyruszyły zdobywać Gubałówkę. Dotarliśmy tam podążając szlakiem papieskim. Spacerując po Gubałówce, doszliśmy aż do kolejki, wzdłuż której zeszliśmy. W taki sposób ponownie znaleźliśmy się na Krupówkach, gdzie była czas na zakup pamiątek czy też tradycyjnych oscypków. Kiedy wróciliśmy do pensjonatu, razem zasiedliśmy do grilla. Oczekiwanie na kiełbaski, umilaliśmy sobie grą Tabu. Resztę dnia mieliśmy do własnej dyspozycji. Wieczorem zmęczona kadra, próbowała nas „zachęcić” do spania. Jednak nie było to takie proste. Dopiero po dłuższym czasie w pokojach zapanowała cisza. Ostatniego już dnia kadra wyjątkowo dała nam pospać. Nie obyło się jednak bez głośniej pobudki, gdyż dzięki uprzejmości chłopców z pewnego pokoju, obudził nas Hejnał Mariacki. Zaspani zjedliśmy śniadanie, po czym przystąpiliśmy do pakowania. Po sprawdzeniu stanu pokoi , serdecznie podziękowaliśmy za gościnę. Z żalem musieliśmy opuszczać Kościelisko, jednak jak mawiają wszystko dobre szybko się kończy.   Tomasz Żurowski - IB Zdjęcia: Patrycja Juszczak

wstecz